Katechezy

Ks. Piotr Lempart
Kazanie wygłoszone w niedzielę, 8 stycznia 2012 [1]

Dzisiaj wspominamy chrzest Jezusa. To święto to także dla nas przypomnienie o naszym chrzcie. O momencie, w którym staliśmy się chrześcijanami i zostało nam nadane imię.

Dzisiaj też chcemy się pochylić, w nawiązaniu do pielgrzymki Papieża Jana Pawła II w 1991 roku do Polski, nad drugim przykazaniem. Nad przykazaniem związanym z dzisiejszym świętem. To przykazanie mówiące o Imieniu Boga. Ono jednak mówi nie tylko o tym, by nie wzywać Imienia Pana Boga nadaremno, ale też o tym co wynika z tego, że ktoś posiada imię. Nasze imię, to oprócz różnych które posiadamy, również jedno wspólne: Chrześcijanin.

„Nie będziesz brał Imienia Pana Boga twego nadaremno.”

Zauważmy imię odnosi się do osoby, imię można nadać tylko osobie. O imieniu mówimy tylko i wyłącznie w odniesieniu do osoby. Rzeczy i zwierzęta mają swoje nazwy. Bóg i człowiek mają swoje imię!

Znać czyjeś imię, to znaczy być z kimś w jakiejś relacji. Jeżeli mówimy, że znamy kogoś, lub że jesteśmy z kimś po imieniu to automatycznie dajemy sygnał, że z daną osobą coś nas łączy, a przynajmniej powinno łączyć.

Bóg objawia człowiekowi swoje imię: w ST w Księdze Wyjścia (3, 14) Bóg mówi do Mojżesza, kiedy ten zapytał Boga o imię: „JESTEM KTÓRY JESTEM” - JAHWE. Bóg objawia człowiekowi swoje imię. Daje się poznać. Pozwala zwracać się do siebie po imieniu. Nawiązuje z człowiekiem relację. To coś niesamowitego dla Mojżesza. Myśmy do tego za bardzo przywykli. Fakt, że Stwórca pozwala, by stworzenie zwracało się do Niego po imieniu, powinien nieustannie zadziwiać.

Dając poznać swoje imię Bóg przekazuje niezwykle ważną prawdę, która dla człowieka każdego czasu będzie źródłem nadziei. Jego imię to JESTEM KTÓRY JESTEM. A więc Bóg jest tym który jest. Jest zawsze obecny. Nie ma takiej sytuacji, w której On by o człowieku zapomniał, zostawił, opuścił, odwrócił się. Bóg jest zawsze. Bez względu na to co myślę - On jest zawsze obecny, bo takie jest Jego imię, taki jest i nie może być inny!

W Starym Testamencie znajdujemy imiona Boga, którymi zastępowano imię JAHWE. Są różne powody, dla których tak właśnie czyniono. Jeden z nich powinien być dla nas zastanawiający, a może i nawet niepokojący. W Księdze Wyjścia (34,14) znajdujemy słowa mówiące o tym, że JAHWE jest zazdrosny o swoje imię. Zazdrosny w tym sensie, że wzywać Jego imienia to znaczy oddawać cześć Bogu i modlić się do Niego.

To ciekawa uwaga dla współczesnych wierzących, którym z łatwością przychodzi wzywanie Imienia Bożego, mówienie, iż jest się wierzącym i kompletny brak praktykowania modlitwy. Wzywać Imię Boże to znaczy oddawać cześć i modlić się. Ten kto nie oddaje Bogu czci i nie modli się nie ma prawa wzywać imienia Boga!

Imię Boga niesie z sobą jeszcze jedno bardzo ważne przesłanie dla nas. To imię nie jest rzeczownikiem czy też zaimkiem. Właściwie trudno tu określić formę gramatyczną. W dokładnym tłumaczeniu oznacza ono nie tylko „jestem który jestem”, ale „jestem sprawiający istnienie”, „jestem działający”. Bóg więc jest Bogiem działającym. Nie jest istotą przyglądającą się z daleka, ale Kimś Kto działa w życiu tych wszystkich, którzy Mu na to pozwalają, którzy wzywają Jego Imienia oddając Mu cześć i modląc się do Niego.

Jan Paweł II podczas wspominanej pielgrzymki 2 czerwca 1991 roku w Rzeszowie tak mówił: «Chrześcijanami nazywamy się my wszyscy, którzy jesteśmy ochrzczeni i wierzymy w Chrystusa Pana. Już w samej tej nazwie zawarte jest wzywanie Imienia Pańskiego. Drugie przykazanie Boże powiada: "Nie będziesz brał Imienia Pana Boga twego nadaremno". Zatem jeśli jesteś chrześcijaninem, niech to nie będzie wzywanie Imienia Pańskiego nadaremno. Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim. "Nie każdy, który Mi mówi: 'Panie, Panie!' (...), lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca"» (Mt 7,21).

CHRZEŚCIJANIN – to nasze imię. A nosić imię to z nim się utożsamiać. W nawiązaniu do zazdrości Boga o swoje Imię i do wymogu, że wzywać imienia - to znaczy oddawać cześć i modlić się - możemy powiedzieć, że być chrześcijaninem to znaczy oddawać cześć Bogu. Nie ma czegoś takiego jak wiara bez praktyki. U św. Jakuba znajdujemy słowa mówiące o tym, iż wiara bez uczynków martwa jest (Jk 2,17). W nawiązaniu do drugiego przykazania nie istnieje coś pomiędzy wierzącym praktykującym a niewierzącym. Jak zwykle Bóg jest niesamowicie konkretny. Albo jest się wierzącym, to znaczy oddającym cześć Bogu i modlącym, albo jest się niewierzącym. Nie ma nic pomiędzy. Choć czasami wydaje nam się inaczej, to tylko nasze ludzkie, błędne przekonanie. Wierzyć to znaczy żyć wiarą, żyć wiarą to znaczy modlić się i chcieć się spotykać z Bogiem w Eucharystii. Jeżeli ktoś nie chce, czy nie potrafi się zorganizować, by z kimś się spotykać - to czy można w ogóle mówić o jakiejkolwiek relacji? Jeżeli chrześcijanin nie potrafi znajdować czasu dla Boga, nie staje się niepraktykującym, ale staje się niewierzącym. To nie jest straszenie, tylko przestroga. I nie człowiek jest jej autorem - tylko Bóg, który mówi o tym w drugim przykazaniu Dekalogu.

Amen


 

[1] Pierwsze czytanie: Iz 42,1-4.6-7; Psalm: Ps 29; Drugie czytanie: Dz 10,34-38; Ewangelia: Mk 1,6b-11. Pełen tekst czytań.

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
101 0.16344809532166