Katechezy

Ks. Piotr Lempart
Kazanie wygłoszone w niedzielę, 10 czerwca 2012 [1]

Kiedy czytamy poszczególne prawa dekalogu w Księdze Wyjścia znajdziemy tam zakaz Boga wyrażający się w słowach: „nie będziesz kradł” (Wj 20,15).

To siódme Słowo, siódme przykazanie. I tak jak pozostałe przykazania, również to jest bardzo konkretne i należy je rozumieć jako bezwzględny zakaz nie tylko przywłaszczania, ale też naruszania czyjejś własności. I tak jak inne przykazanie, również i to nie tylko mówi o tym do czego nie mamy prawa. W tym Słowie Bóg mówi - i to przede wszystkim - o tym do czego człowiek ma prawo. A mianowicie do własności. I tak naprawdę w kontekście prawa do własności w pełni można rozumieć zakaz związany z siódmym przykazaniem. Mamy prawo do tego co jest naszą własnością, ale nie możemy czynić swoją własnością tego, co nasze nie jest; czego nie nabędziemy w duchu sprawiedliwości, a więc za sprawiedliwą - i to jest ważne - zapłatę. I dlatego, żeby nie narazić się na złamanie przykazania, trzeba powiedzieć więcej. To przykazanie zakazuje naruszania i przywłaszczania wszystkiego, co nie jest naszą własnością, nawet jeżeli wydaje nam się, że coś jest „niczyje”.

W naturze ludzkiej można odnaleźć jakąś dziwną łatwość obchodzenia pewnych praw, również Bożych. Zauważmy do powszechnej mowy weszło stwierdzenie lub pytanie: «a czy to można jakoś obejść?» To znaczy, gdy prawo nam czegoś zabrania, zanim zaczniemy się do prawa stosować - szukamy jakiejś luki, która pozwoli nam nie stosować do danego zakazu i jednocześnie pozostawi nasze sumienie w spokoju, bo w takim wypadku przecież człowiek nie łamie przepisów, tylko potrafi je obejść. Kolejne znane powiedzenie, które też skutecznie znieczula nasze sumienie, to mówienie o tym, że coś udało nam się załatwić. To, że nie wolno kraść wiemy dokładnie i aby nie czuć jakiegoś dyskomfortu co do tego, że nabyliśmy nieuczciwie coś co nie było naszą własnością, wolimy stwierdzenie załatwiłem sobie, bo kraść nie wolno, to oczywiste, ale załatwić czemu nie. Równie często potrafimy powtarzać, trochę półżartem, trochę półserio i zdarza się do tego stosować: znalezione nie kradzione. A czy próbowaliśmy ustalić właściciela zguby - to już mniej ważne, bo przecież znalezione i po problemie. I tak przykładów można by było mnożyć. Sami dobrze wiemy, jak to jest.

Trzeba więc powiedzieć czego konkretnie dotyczy siódme przykazanie. Nie wolno kraść - to oczywiste. Nie wolno przywłaszczać sobie czyjejś rzeczy - to też oczywiste. Ale to przykazanie mówi przede wszystkim o tym, że człowiek nie ma prawa wyciągać ręki po to, co nie jego i że ma obowiązek dać drugiemu to, co jest mu winien, co drugiemu się należy. Dochodzimy więc od kolejnej kwestii, którą porusza siódme przykazanie. Nie można go bowiem ograniczyć tylko do rzeczy materialnych. Człowiekowi można zabrać, ukraść rzeczy materialne i to jest bez wątpliwości złe. Ale człowieka można okraść w dużo bardziej bolesny sposób. Człowieka można okraść z godności - a to wielka zbrodnia. Można okraść z dobrego imienia jakimś nieprzemyślanym słowem lub głupim pomówieniem. Tego też zakazuje siódme przykazanie - i nie wolno o tym zapominać.

Stając w prawdzie o sobie samych przyznajemy się do wielu sytuacji, w których złamaliśmy siódme przykazanie, gdy chodzi o rzeczy materialne - ale nie wolno nam unikać pytań, które dotyczą tego przykazania odnoście kwestii osobowych. A więc: ile razy okradliśmy kogoś z dobrego imienia przez zwykłe plotkarstwo; ile razy okradliśmy kogoś z godności przez krzywdzące słowa, pochopne osądy. To też jest grzech i nawet jeżeli po ludzku wydaje nam się, iż nasz sąd jest słuszny - trzeba pamiętać o tym co mówi Pismo: Bóg jest Sędzią, a nie człowiek.

I tym samym dochodzimy do jeszcze jednej kwestii, którą również porusza siódme przykazanie. Powiedzieliśmy, iż nie wolno nam przywłaszczać tego co nie nasze i że mamy obowiązek oddawać to co innym się należy. To przykazanie, tak jak i inne pozostałe, nie dotyczy tylko relacji międzyludzkich, ale także jakże ważnej relacji między człowiekiem a Bogiem. Kolejne pytanie, które stawia przed nami to przykazanie dotyczy tego, czy nie okradamy Boga? To nie pomyłka. Taki grzech też można popełnić. Boga również można okraść. Za każdym razem kiedy próbujemy stawać się sędziami w ludzkich sprawach, kiedy nie słuchamy tego co mówi Bóg, kiedy sami próbujemy korygować Boże normy, mówiące o tym co dobre a co złe - stawiamy się w roli Boga i tym samym w jakiś sposób Go okradamy. Przywłaszczamy sobie prawo do tego, do czego ma tylko Bóg. Bardzo łatwo nam przychodzą różne wytłumaczenia dotyczące naszej relacji z Bogiem. Nie miałem czasu na modlitwę. Byłem za bardzo zmęczony, żeby iść na Mszę w niedzielę. Nie zdążyłem do spowiedzi. Zabrakło mi czasu na rekolekcje… A może to nie jest tak, że nie mieliśmy czasu. Może tak naprawdę czas dla Boga był, tylko zamiast dla Niego go poświęcić woleliśmy przeznaczyć go na coś innego, niekoniecznie ważnego. Jeżeli tak - to w jakiś sposób okradliśmy Boga i złamaliśmy siódme przykazanie.

Amen


 

[1] Pierwsze czytanie: Rdz 3,9-15; Psalm: Ps 130; Drugie czytanie: 2 Kor 4,13-5,1; Ewangelia: Mk 3,20-35. Pełen tekst czytań.

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
101 0.12877202033997