Katechezy

Ks. Piotr Lempart
Kazanie wygłoszone w niedzielę, 5 maja 2012 [1]

Gdybyśmy mieli znaleźć jakiś słowo klucz do zrozumienia szóstego przykazania, „nie cudzołóż” (Wj 20,14), z pewnością byłyby to dwa słowa: miłość i czystość.

Człowiek, który w pełni ceniłby te dwie cnoty - nie miałby żadnych problemów z zachowaniem szóstego przykazania. Niestety - wiemy, że tak nie jest. Przynosi nam ono zawsze mniej lub więcej problemów. Często nie radzimy sobie z wypełnianiem tego zakazu.

Trzeba powiedzieć na początku, iż to przykazanie nie tylko ogranicza się do grzechu cudzołóstwa, ale nakazuje życie w czystości, której świat dzisiaj kompletnie nie rozumie. Do tego stopnia, że czystość bardzo często przestaje być dzisiaj postrzegana jako cnota, a jest rozumiana jako wada. Coż za paradoks! Ale tak niestety nierzadko bywa. Człowiek ma według nauczania Kościoła obowiązek życia w czystości! Każdy bez wyjątku. Oczywiście inaczej będzie wyglądało życie w czystości osoby samotnej, a inaczej osoby, która żyje w małżeństwie.

Katechizm Kościoła Katolickiego (Kan 2349) stwierdza:

„Wszyscy ludzie powinni odznaczać się cnotą czystości stosownie do różnych stanów swego życia; jedni, przyrzekając Bogu dziewictwo lub święty celibat, w ten sposób mogąc łatwiej poświęcić się niepodzielnym sercem Bogu; inni natomiast prowadząc życie w taki sposób, jaki prawo moralne określa dla wszystkich, zależnie od tego, czy są związani małżeństwem, czy nie. Osoby związane małżeństwem są wezwane do życia w czystości małżeńskiej; pozostali praktykują czystość we wstrzemięźliwości.

Istnieją trzy formy cnoty czystości: jedna dotyczy stanu małżeńskiego, druga - wdowieństwa, trzecia - dziewictwa. Nie pochwalamy jednej z nich z wyłączeniem pozostałych... Dyscyplina Kościoła pod tym względem jest bogata.”

Czystość jest cnotą, która nie ogranicza - ale chroni człowieka. Jak pisze Karol Wojtyła w książce Miłość i odpowiedzialność: «Czystość ma za zadanie wyzwalać miłość z postawy użycia». Jeżeli w naszym życiu zabraknie czystości - wkrada się pożądanie, które sprawia, iż drugi człowiek przestaje być przeze mnie postrzegany jako osoba, a staje się rzeczą, która ma zaspokoić moje pragnienia. Cały dramat pornografii polega na tym, że człowiek zostaje sprowadzany do roli przedmiotu, który służy do tego by ktoś mógł zaspokajać swoje pożądanie. Człowiek został stworzony przez Boga jako osoba i stąd jest powołany do tego by kochać i szukać szczęścia, a nie do tego by pożądać i szukać przyjemności. Spełnienie można odnaleźć tylko w życiu zgodnym z przeznaczeniem Stwórcy. Brak czystości prędzej czy później prowadzi do tego, że człowiek innych i samego siebie traktuje jak przedmiot, który służy do zaspokajania swoich żądz.

Stary Testament bardzo mocno podkreślał wartość rodziny. Taka jest też pierwotna geneza tego przykazania. Cudzołóstwo jest zagrożeniem dla jedności rodziny, a wszelkie wykroczenia przeciwko rodzinie były napiętnowane wyjątkową surowością. Rodzina jest świętością, której nic i nikt nie może naruszać. W Starym Testamencie możemy znaleźć trzy wykroczenia, za które groziła kara śmierci, a więc najwyższa kara. Pierwsze to cudzołóstwo, bo narusza środowisko rodzinne; drugie bałwochwalstwo i trzecie zabójstwo. Więc widać jak bardzo ceniono czystość i jaką w tej cnocie dostrzegano wartość. Czystość była postrzegana jako cnota gwarantująca trwanie rodziny - a cudzołóstwo było postrzegane jako grzech, który występuje przeciw rodzinie, który rodzinę niszczy.

Trzeba więc podkreślić, że szóstego przykazania nie można ograniczać tylko do zakazu samego w sobie, bo w takim razie ciężko znaleźć argument przekonujący do przestrzegania tego zakazu. To przykazanie wzywa do czystości. Czystość z kolei chroni człowieka przed sprowadzaniem go do roli przedmiotu i chroni rodzinę. Możemy znaleźć łatwe argumenty przemawiające za tym, że tak jest. Co może się stać kiedy mąż zacznie zdradzać żonę, lub odwrotnie? Więc kiedy zabraknie w małżeństwie przestrzegania cnoty czystości. Wspólnota rodzinna staje przed zagrożeniem rozbicia. Co może się stać kiedy dwoje ludzi nie będących małżeństwem nie zachowuje czystości? Może powstać nowe życie. Człowiek, który do początku, nie musi, ale może żyć w rodzinie rozbitej. Czystość chroni człowieka, chroni rodzinę!

Ciekawy przykład podał kiedyś młodzieży ks. Piotr Pawlukiewicz. Mówił do studentów. Mówił o czystości. Aby pokazać im wartość tej cnoty i wartość zachowywania czystości przedmałżeńskiej zaczął mówić o pewnych faktach. O tym, że dzisiaj, jest to naukowo potwierdzone, wiele dzieci rodzi się z nerwicą. Mamy się dziwią skąd u takiego maleństwa taka choroba. I mówił tak. Może przypominacie sobie taki obrazek z domu rodzinnego (byli to studenci, którzy w większości nie mieszkali z rodzicami tylko wynajmowali stancje), kiedy wracacie na wakacje do domu. Jest ranek. Wy śpicie. A tata mówi do mamy: idę naszą córkę, czy syna obudzić. Mama na to: zostaw niech jeszcze pośpi. Jeszcze śniadanie nie jest gotowe. Jak śniadanie będzie gotowe to pójdziesz obudzić. I ks. Pawlukiewicz mówił tak do tych młodych ludzi. «Wiecie dlaczego dzisiaj tyle dzieci rodzi się z nerwicą, dlaczego jest tyle dramatów, tyle niepotrzebnego cierpienia? Bo bardzo często dzieci przychodzą na świat kiedy jeszcze nic nie jest gotowe. Nie ma rodziny. Nie ma śniadania. Rodzice nie oczekują dziecka, ale dziwią się, że ma się pojawić». I taki jest sens czystości. Ona nie ogranicza, ale chroni.

Sami widzimy, że szerząca się kultura ślepej wolności we wszystkim wcale nie przyczynia się do tego, że człowiekowi lepiej. To nie jest tak, że coś się dzieje bez przyczyny. Również swoją przyczynę ma coraz większa liczba rozbitych rodzin, samotnych matek, płaczących dzieci. Tą przyczyną jest brak zrozumienia Bożych przykazań, które Bóg dał człowiekowi z troski. To taka swoista instrukcja obsługi życia. Można, co prawda, pewne sprawy brać na wyczucie - ale czy warto odnosić rany, których można by było uniknąć? Czy warto wylewać łzy, których mogłoby nie być? Czy warto zadawać cierpienie tym, którzy najczęściej na to nie zasłużyli? Czy warto wreszcie szkodzić samemu sobie?

Bóg to mądry prawodawca, którego jeszcze nikomu nie udało się poprawić. Ci którzy próbowali pokazali, że to nie Bóg się pomylił, ale oni byli w błędzie. Czy to nie jakiś absurd, że Bóg ciągle nie może przekonać nas ludzi, że On nas kocha, że o nas się troszczy, że przykazania to nie znak Jego braku litości, ale miłości i dbałości o to byśmy się nie poranili niepotrzebnie.

Amen


 

[1] Pierwsze czytanie: Dz 9,26-31; Psalm: Ps 22; Drugie czytanie: 1 J 3,18-24; Ewangelia: J 15,1-8. Pełen tekst czytań.

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
101 0.15658211708069